Sesja Rodzinna w Katowicach

Sabina z Rodziną​

Uwielbiam Ich całym sercem. Oni mogą liczyć na mnie, a ja zawsze mogę liczyć na Nich. To już nasza… szósta (?) wspólna sesja. Nie przypominam sobie, żeby narzekali, marudzili, krytykowali.
.
.
I Pan Mąż mnie (chyba) akceptuje jako fotografa, a uwierzcie, że to jest wielkie osiągnięcie. Panowie- mówiąc delikatnie- nie lubią zdjęć. On, witając się ze mną, uśmiecha się od ucha do ucha. Od razu jest jakoś lżej i łatwiej. Ona pisze krótko: Justyna, nie mam aktualnych zdjęć. W tym roku trochę ograniczały nas obostrzenia, ale zwykle z ustalaniem terminu i miejsca gotowe jesteśmy do miesiąca.

Lubię… 

I mam nadzieję, że razem zrobimy jeszcze niejedną sesję! Bo to jedna z najprzyjemniejszych godzin w ciągu dnia – z Nimi. A wieczorem tradycyjnie SMS: „A posłałabyś tak na smak choć jedno zdjęcie?”. I zwykle posyłam. Przecież >nasz Klient- nasz Pan <

Close Menu