Historia nr 3 #projekt_tęcza

Anna

Gdy zobaczyłam  post Justyny, że poszukuje Kobiet po stracie, nie miałam obaw, 
a to dlatego, że kobiety o tym nie mówią – nawet miedzy sobą.
 
Moja pierwsza ciąża zakończyła się poronieniem w 7 tygodniu. Dla jednych to nic, bo tam NIC nie było albo było małe . Dla mnie, kobiety, matki było – dziecko. 

Lekarz prowadzący w szóstym tygodniu na badaniu kontrolnym oznajmił,  że serca bicia nie słychać ale jest przepływ krwi i wszystko jest w porządku. Więc ja – laik – (wtedy) pełna szczęścia wróciłam do domu i sobie błogo odpoczywałam ( zrobiłam sobie nawet wolne od pracy). Po kilku dniach zobaczyłam na bieliźnie jakiś to upław czy coś podobnego. 

Do szpitala w Gliwicach mieliśmy kilka kroków, więc tam poszliśmy z partnerem. Przyjęła nas miła, młoda stażystka. Poprosiła żebyśmy poczekali na lekarza. Przyszedł pierwszy lekarz. Kazał się położyć na fotelu, by zrobić USG. Masował mój brzuch we wszystkie strony – nic nie  było widać. Zawołał następnego lekarza. Ten zrobił to samo. Sprawdzili sprzęt.  „To chyba wszystko. Coś nie działa ze sprzętem” Ale nie byli tego pewni. 
Kazali zostać do rana w szpitalu i (uwaga!)  powiedzieli do mnie : 
 Pani zostanie i modli się, by jutro coś było widać ” 

Po pewnym czasie przyjechała mama partnera, która z zawodu jest pielęgniarką. Oznajmiła lekarzom tonem nie znoszącym sprzeciwu , że mnie zabiera stąd, a oni nas mogą gonić… 
Pojechaliśmy do szpitala w Rudzie Śląskiej (miasto w sąsiedztwie Gliwic przypautora).  Tam już o późnej godzinie wieczornej przyjęła nas lekarka. Po prosty, badaniu oznajmiła,  że niestety nastąpiło poronienie… 
 
W szpitalu następnego dnia cały proceder; dostałam tabletki poronne i czekałam. To była największa trauma, bo z każdym wychodzeniem do toalety spłukiwałam kawałki płodu… 
 
Podczas tego pobytu w szpitalu na szczęście trafiłam na pewnego, starszego lekarza. Wykonał mi badanie, żeby sprawdzić czy już wszystko ze mną w porządku. I to był taki przełomowy moment. Troszeczkę podniósł mnie na duchu. Powiedział mi: „Widzi Pani, ja jestem ginekologiem z dużym stażem. Moja córka tez poroniła.  
A dziś jestem dziadkiem kilkuletniej wnuczki. To się dzieje każdego dnia. Przyjmujemy tutaj codziennie kilkanaście takich i innych przypadków!”
 
I to niestety okazało się prawdą. Leżąc na oddziale, człowiek widzi dopiero jaka jest skala problemu. 
 
Nie miałam pojęcia,  że to takie powszechne.  A ja jadąc do szpitala, myślałam, że to ze mną jest coś nie tak
 
 
Ot to cala historyja  🥰
Close Menu