W zbożu

Z początkiem czerwca zostałam zaproszona do Alicji. Przez telefon powiedziała mi, że najładniej jest u Niej pod domem, Z lekkim niedowierzaniem i niepokojem - nie lubię robić zdjęć na nieznanym mi "gruncie" - pojechałam kilkanaście kilometrów od Gliwic. W dniu sesji ciągle "wisiałyśmy" na telefonie, bo rankiem padało. I dzień wcześniej też lało, jak z cebra. Zresztą nawet jak już jechałam do Nich, chmury wciąż groziły…

Czytaj dalej
Close Menu